Epitafia

fotografie za: last.fm
.
Rzadko zdarza się, by w tak krótkim czasie dwie tak uznane kapele ogłosiły zejście ze sceny. Paruletnie milczenie THE WHITE STRIPES niepokoiło fanów zespołu, ale intensywny udział Jacka White’a w innych projektach jakoś to milczenie tłumaczył i dawał nadzieję na powrót jego macierzystej kapeli na scenę. Oświadczenie Meg i Jacka, ogłaszające zakończenie działalności The White Stripes żadnych nadziei ani złudzeń nie pozostawia.
James Murphy zapowiadał w wywiadach, że trzeci album LCD SOUNDSYSTEM będzie też ostatnim. Ogłoszenie, że 2 kwietnia w nowojorskiej hali Madison Square Garden kolektyw zagra pożegnalny koncert, nie powinno więc w teorii dziwić, a jednak zasmuciło tysiące fanów zespołu. Zwłaszcza że opcja pożegnalnej imprezy ma jednak ograniczoną potencjalną publikę, nawet jeśli wybór Nowego Jorku jako macierzystego miasta formacji był na swój sposób oczywisty.
Co łączy obie kapele, że o ich odejściu tutaj piszemy? Open’er oczywiście – jedyne swoje koncerty na polskiej ziemi zagrały właśnie w Gdyni. The White Stripes 9 lipca 2005 jeszcze na Skwerze Kościuszki, a LCD Soundsystem 1 lipca 2007 już na Babich Dołach. Czy może 10 i 2 lipca, bo oba koncerty zaczęły się planowo już po północy.
The White Stripes byli na scenie dłużej. Zanim wydali przełomowy album „Elephant” ze słynnym singlem „Seven Nation Army”, zdążyli wydać trzy świetne płyty, pełnymi garściami czerpiąc z amerykańskiej tradycji gitarowego grania. Do Polski przyjechali promować swoją piątą płytę, „Get Behind Me Satan” i wiemy, że wiele osób nadal wspomina ten koncert. Czy dlatego, że był jeden jedyny? Czy dlatego, że 2005 (czwarta edycja!) to był pierwszy rok, gdy na Open’erze rozbrzmiewała muzyka rockowa?

fotografia za: last.fm
.
Wspomnienie LCD i TWS pozwala także spojrzeć na drogę, którą przebył festiwal, by znaleźć się w obecnym miejscu. W 2005 skondensowany, 25 tysięcy osób ledwie mieściło się na Molo Południowym. W 2007 zaś na plakacie wisiało 10 gwiazd w naszym obecnym rozumieniu plus trzy „mniejsze” zespoły zagraniczne. Gdy w 2007 Mikołaj Ziółkowski ogłaszał występ Groove Armady, duet został ogłoszony samotnie. W 2010, gdy powracali na Open’era, zostali ogłoszeni razem z czterema innymi wykonawcami.
Zważywszy na to, ile ludzi odwiedziło ostatnią edycję Open’era, to nie trzeba nawet uwzględniać zwyczajowej rotacji fanów, by stwierdzić, że większość z Was koncertu The White Stripes nie widziała i z powodu decyzji Jacka i Meg najpewniej nigdy nie zobaczy. Słowa podziękowania starych fanów, jak i rozczarowania młodszych, że nie załapali się na koncertowe wydanie zespołu, są pewnie dla muzyków równie miłe.
James Murphy mógł pomyśleć, że formuła LCD Soundsystem się wyczerpała, nawet jeśli ostatnia płyta zgarnęła bardzo dobre przyjęcie (a może właśnie dlatego), Jack i Meg chcieli ocalić dobre wspomnienia, także muzyczne. Wspomnienia fanów z obu open’erowych koncertów są również bardzo dobre, wygląda na to, że artyści żegnają się z klasą.

fotografia za: last.fm
.
A festiwal w międzyczasie bardzo się zmienił. Urósł, urosły też oczekiwania względem niego, może nawet bardziej niż on sam. Ale zanim zaczniemy traktować Open’era jak krnąbrnego nastolatka i uciekniemy znowu do edycji 2011, która i tak pewnie zmusza Was do czytania tej za długiej notki w oczekiwaniu na jakieś wieści o niej, to podziękujmy Meg, Jackowi i Jamesowi za miłe chwile. (tu chóralne: dzię-ku-jeee-my) (ślicznie, dzieci, śliczne)
I pomyślcie, jakim niusem będą za jakiś czas ewentualne reaktywacje! Łorany. A ile kasy za to zaśpiewają! A jak prowokacyjnie będziemy mogli zatytułować notkę po tym jak zatytułowaliśmy tę tutaj – np. „The White Stripes wstają z grobu!” (i planują pożreć nasze mózgi?)
Taka świetlana przyszłość nas czeka, a Wy byście o Open’erze ’11 chcieli. No co za ludzie. W kwestii Mikołaja dzisiaj, to prawda, będzie w Gdyni na miejskim jublu, gdzie m.in. jego odznaczać będą i zważywszy na plan wydarzenia, są marne szanse, żeby mógł wyskoczyć do toalety, do której zadzwoni Szydło i będzie udawać, że odgłos spłuczki to zakłócenia na linii.
Choć kto tam wie, młodzi jeszcze oboje są, to może i zdobyliby się na takie szaleństwo. Ale i tak trzeba mieć jeszcze dopięte szczegóły, zgodę artystów na ogłaszanie i takie tam różne. Zatem kolejny tydzień spędzicie na pisaniu, kto powinien zagrać, a my kolejny tydzień spędzimy na odwracaniu Waszej uwagi. Umowa stoi?
PS 1. Jest jeszcze jeden artysta, który mógłby dołączyć do tej notki, a jednak tego mu nie uczyniliśmy, bo a nuż.
PS 2. Dziś 10 lutego, zatem urodziny obchodzi… Gdynia! (zresztą z tej okazji jest wspomniana biba, na którą ściągnęli Ziółka) Wszystkiego najlepszego, staruszko! 85 lat to nie byle jaki wynik!
Sprawdź też
Tagi: 2010, 2011, Elephant, festiwal, gdynia, imprezy, klub, klub.FM, koncert, koncerty, rock, sq, występ
