Open’er vs. deszcz (this is hardcore?)

fotografia za: last.fm
.
To nas czeka dzisiaj i w zasadzie już się dzieje. Opady nadciągnęły w końcu nad Gdynię i póki co nie są szczególnie uciążliwe, niemniej planowany czas ich trwania budzi na Babich uzasadniony niepokój.
A wczoraj? Trzy raczej smutne zespoły po sobie na głównej scenie, gromadzące koncert po koncercie coraz większą publiczność. Czy Pustki, The National i Coldplay ułożyły się też w kolejności coraz lepszych koncertów, to rzecz dyskusyjna, ale znajdą się i takie głosy. Fani Coldplay koczujący w nocy na dworcu wyglądali na zadowolonych. A jak wypadli The National mogliście słuchać podczas transmisji live w radiowej Trójce - nam się podobało.
W namiocie działo się też dużo - najpierw ciepłe dźwięki Marceliny, a zaraz potem potężne uderzenie: Greg Dulli i The Twilight Singers nadal są w formie i pokazali to pod dachem naszego tenta. Znacznie młodsi Two Door Cinema Club wywołali swoim energetycznym występem duży entuzjazm publiczności, nawet jeśli przed 22-gą ta istotnie się przerzedziła w związku z headlinerem na mainie. Paolo Nutini napił się zdrowo, ale nie popsuło mu to formy wokalnej i w dość licznym towarzystwie scenicznym dał wiele radości fanom (i fankom) zgromadzonym pod sceną.
Tanecznie zrobiło się po północy - Simian Mobile Disco nie przyciągnęli pod maina wielkiego tłumu, ale za to pod sceną prawie wszyscy wywijali tyłkami aż miło. Caribou dał za to wyśmienity koncert w namiocie, a finałowe “Sun” długo jeszcze chodziło po głowie, nawet gdy już opuściło się teren festiwalu.
Z pewną nieśmiałością podeszli pierwszego dnia open’erowicze do festiwalowych nowości - Silent Disco na szczęście szybko się rozkręciło i dało sporo radochy uczestnikom, zaś diabelski młyn trochę odstraszał wysoką ceną przejażdżki (6 kuponów), ale i tak znalazł na nią chętnych, do tego stanowiąc wyśmienity, doskonale widoczny, rozświetlony po zmroku punkt orientacyjny.
Dziś będzie pewnie nieco luźniej i wygodniej, bo piątkowych jednodniowców będzie znacząco mniej niż czwartkowych, ale na scenach sporo atrakcji. Main będzie dziś roztańczony, bo zarówno Pulp, Foals, jak i Brodka nie zamierzają smęcić.
W namiocie po imprezowej stronie mocy D4D, Cut Copy i Crystal Fighters, a myślimy, że wcale niemało ludzi stawi się na koncertach Abraham Inc. i Youssou N’Doura na worldzie. A to przecież ciągle nie wszystko!
Czy słowo “hardcore” będzie nam się po piątkowej nocy kojarzyć z pogodą czy też tylko z piosenką Pulp, to się okaże. Miłej zabawy!
PS. Ci, co nie na Babich, niech sprawdzają oficjalną stronę HOF, bo może znów się załapiecie na jakiś live streaming!
Open’er vs. deszcz (this is hardcore?) festiwale
Sprawdź też
Tagi: brodka, club, festiwal, festiwale, klub, klub.FM, koncert, radio, the national, twilight singers, występ
