Steve Coleman & Reflex - Warszawa
Dorastał w murzyńskiej dzielnicy
Chicago (South Side), rozbrzmiewającej niemal cały czas bluesem, soulem
rockiem czy tanecznym funkiem. Stąd też ogromna fascynacja i
zamiłowanie tego typu rytmiką w całej niemal twórczości
Colemana. Nauki
gry nie rozpoczynał jednak jako saksofonista. Jego pierwszym jego
instrumentem były skrzypce, które dla saksofonu porzucił
dopiero jako
15 latek.
Jego jazzowe fascynacje rozpoczęły się jak u wielu młodych
instrumentalistów od muzyki Charliego Parkera. Jego też
wymienia jako
jedną ze swoich najsilniejszych inspiracji, obok Johna
Coltrane’a oraz
nestora chicaowskiej sceny, wyśmienitego saksofonisty i pedagoga Vona
Freemana. Lista słynnych i wpływowych liderów, z jakimi
Coleman,
jeszcze jako zaczynający karierę alcista, współpracował jest
długa, a
znajdują się na niej Thad Jones i Mel Lewis , Cecil Taylor czy wielki
intelektualista jazz Sam Rivers. Z każdym z nich Coleman grywał w
różnym czasie jako członek orkiestry. W końcu też wszedł na
stałe do
zespołu Dave’a Hollanda, z którym nagrał kilka
znakomitych płyt dla
ECM. Zdobyte w ten sposób doświadczenia Coleman szybko
przekuł na
własne muzyczne koncepcje. W pod koniec drugiej połowy lat 80. I w
latach 90. wraz z grupą muzycznych przyjaciół ogłosił
powstanie M-Base.
Współpracował wówczas ściśle m.in. z Cassanadrą
Wilson, Geri Allen,
Gregiem Osbym, Gary Thomasem czy Andy Milnem i zaproponował nowy pomysł
na muzykę stającą się połączyć w jeden artystyczny ruch wszystkie formy
murzyńskiej aktywności muzycznej.
M-Base okazał się prawdziwie świeżą i
atrakcyjną propozycją stylistyczną. Wkrótce też Coleman
podpisał
kontrakt w jedną z największych i najbardziej prestiżowych firm
płytowych RCA Records. Wydawane wówczas płyty były jednymi z
najczęściej dyskutowanych nagrań ówczesnego jazzowego rynku,
a zespół
Coleman Five ELemenets uznawany za prawdziwie wydarzenie w jazzowej
historii. Ówczesna muzyka Steve’a Colemana niemal
w ogóle nie
odwoływała się do estetyki mainstreamowej czy to historycznej spod
znaku Johna Coltrane’a czy współczesnej,
którą symbolizować mógł
wówczas Michael Brecker. W zamian za to i zastępowała ją
ogromnie
złożony rytmicznie elektryczny funk z domieszką melodyki Theleniousa
Monka czy harmolodycznego jazzu Ornette’a Colemana.
Do nagrań
zapraszani byli także DJe oraz raperzy. Choć z czasem idee M-Basu
przestały być atrakcyjne dla płytowych koncernów Coleman do
końca ich
nigdy nie porzucił. Nawet pomimo tego, że wszyscy z jego najbliższego
otoczenia muzycy w różnych okresach decydowali od tego ruchu
odchodzić
i podążać własnymi drogami artystycznymi. Dzisiaj Steve Coleman, choć
już nie w świetle reflektorów i nie w stajni wielkich
płytowych
koncernów dalej tworzy muzykę, która jest ciągle
jedną z najbardziej
oryginalnych propozycji jazzowej sceny. Five Elements – jego
sztandarowa grupa przetrwała i wciąż, choć w bardzo zmienionym składzie
jest jego głównym medium wykonawczym, nagrywa płyty i
zdobywa ogromny
szacunek gron zawodowych i publiczności. Steve Coleman wielokrotnie
odwiedzał Polskę.
Zaprezentował tu niemal każdy ze swoich
zespołów. Kto
wie jednak czy nie najbardziej zapadającym w pamięć słuchaczy nie był
jego występ, przed wieloma laty, na deskach klubu Akwarium.
Wówczas
wystąpił w trio z Reggie Nicholsonem i Genem Lakiem i zagrał koncert
będący prawdziwym saksofonowym tour de force, pokazującym także jakim
jest wyśmienitym instrumentalistą i wytrawnym znawcą jazzowej tradycji.
Teraz po latach, kiedy M-Basowe burze już dawno ucichły, a sam Coleman
jest prawie 20 lat bardziej doświadczonym artystą i podąża już innymi
ścieżkami niż wtedy.
bilety Steve Coleman & Reflex - Warszawa koncerty 2011
Sprawdź też
Tagi: 2011, bilet, bilety, blues, dj, eska, free, jazz, klub, klub.FM, koncert, koncerty, koncerty 2011, rap, rock, soul, sq, warszawa, występ
