Absurdy festiwalowej rzeczywistości, czyli Kings Of Leon kontra reszta świata | koncerty 2010 | koncerty 2011 | opener | opener 2010

fotografie za: last.fm
.
Uwaga, notka dla wytrwałych. Taaaka długa.
Z doświadczenia wiemy, że historie z tej drugiej strony płotu, znaczy się z backstage’u, często wzbudzają duże zainteresowanie festiwalowych widzów.
Backstage to strefa, do której wstęp mają nieliczni. Nie chodzi tu o liczbę osób, bo akurat nie jest ich tak mało, ale o ograniczenie do określonych grup: organizatorów, obsługi technicznej, wybranych przedstawicieli mediów, ochrony, no i oczywiście wykonawców wraz z ekipami.
Chcielibyśmy przytoczyć historię opowiedzianą przez jednego z artystów, który występował w tym roku na Open’erze. A w centrum historii: zespół, który grał w Gdyni rok temu. Groove Armada i Kings Of Leon. Cynk na temat tego zupełnie niemuzycznego starcia dała nam najpierw SaintSaviour, a w końcu opisał na blogu zespołu Andy Cato.
Krótko zatem o tym, jak doświadczony (patrz: staż sceniczny) muzyk jednej z najważniejszych brytyjskich formacji tanecznych na 15-tej edycji znanego brytyjskiego festiwalu spotkał się z czymś dotąd raczej… niespotykanym.
TU ZACZYNA SIĘ WŁASCIWA HISTORIA
Poranek, V Festival, strefa sanitarna dla artystów i ich ekip. Kolejka do pryszniców (tak, jak widać zdarza się to nawet na backstage’ach!), przerwy w dostawie wody (same here), Andy opowiada, jak to sobie organizował coś do mycia, bo nie miał żelu pod prysznic ze sobą i… woah, tam za tym płotkiem są wolne prysznice!
Tup tup tup, po czym… woah! Pojawia się słusznej postury pan i rzecze “zarezerwowane dla Kings Of Leon“. I się okazuje, że nie tylko połowa pryszniców, ale i połowa toalet przeznaczonych dla artystów ma być do wyłącznego użytku KOL. I generalnie wyp… ekhm. Odejdźcie stąd bardzo szybko, drodzy państwo.
Absurd? Ha, poczekajcie. Minął festiwalowy dzień, nadchodzi wieczór, ekipa Armady opuszcza namiot z żarciem i zmierza w stronę garderób. Po czym nagle wyskakują panowie niczym agenci z Matrixa i drą się “Nie ruszać się! Nie ruszać się!”. Myśl Andy’ego: “Czy to Obama?”. Otóż nie, jak się już zapewne domyślacie - to Kings Of Leon.
Tom (ta druga połowa “trzonu” GA) wyjaśnia dużym panom, że idzie do garderoby żeby się przygotować do koncertu. Panowie mówią mu, że nie idzie. Zatrzymują innych artystów. Rozpoczyna się niezwyyykle kulturalna dyskusja, którą przerywa pojawienie się czterech wielkich czarnych wozów. Z ostatniego wysiada perkusista KOL i życzy sobie usunięcia stamtąd Toma i reszty.
Sytuację uratował jeden z organizatorów V Festival i rośli ochroniarze KOL nie sprali Paula Wellera czy Toma i Andy’ego za to, że śmieli przebywać w strefie artystów, gdy przyjechali tam członkowie Kings Of Leon. No, oczywiście żartujemy, nie spodziewamy się, by faktycznie do użycia siły doszło, ale bezczelność, z jaką awansowano członków tego zespołu do jakiejś sztucznej, wyższej ligi, ponad innymi artystami, każe się zastanowić, kto tutaj powinien mocno trzepnąć się w łeb.
____________
(a teraz przerywnik zdjęciowy, bo za długa się ta notka robi, a do tego chcieliśmy oddzielić “relację” od “refleksji”)

fotografia za: last.fm
.
Współczesna, mocno skoncentrowana na tzw. celebrytach, popkultura może czasem nieźle namącić ludziom w głowach, czyniąc ze znanych artystów półbogów, kogoś w rodzaju nadludzi, z innej (lepszej?) sfery. Wyrwać z takiego myślenia może prosta myśl, że to przecież też ludzie jak wszyscy inni. Nawet tak prosta, że hej, oni też chodzą pod prysznic! (ba, nawet czasem stoją w kolejkach do niego jak my na Open’erze)
Oczywiście, popularność z gatunku tych szczególnie intensywnych, powoduje, że czasem trzeba podjąć pewne środki bezpieczeństwa. Ale - jak słusznie zauważył Andy w swoim wpisie - co niby miałoby się stać na backstage’u V Festival? Co miało wymagać takich środków, niech już będzie, że nie czystego chamstwa, a ostrożności?
Absurd podziału strefy sanitarnej w “miasteczku” artystów na część dla Kings Of Leon i dla reszty jest oczywisty. Ktoś się jednak na to zgodził. Czy na bezczelne traktowanie innych wykonawców także? Na tym festiwalu grali tego dnia także Editors, Stereophonics, Florence + The Machine, wspomniany Paul Weller (mało znany w Polsce, ale będący żywą legendą brytyjskiej alternatywy), White Lies czy Tricky. Czy masowa popularność KOL przerzuca ich do innej, lepszej kategorii?
Pytanie, czy dla umieszczenia na plakacie jednego z najpopularniejszych zespołów rockowych, warto godzić się na takie absurdy. Chcielibyśmy jednocześnie zaznaczyć, by nie wrzucać tej historii czy naszych rozważań do worka pt. “hejterstwo KOL“, bo nie o to tutaj chodzi. Choćbyśmy mieli sypialnie całe w plakatach z rodzinką Followillów, dalej musielibyśmy zadawać pytanie, czy wszyscy są przy zdrowych zmysłach i do czego to prowadzi. I czy tak musi być, bo może musi, w warunkach intesywnej konkurencji między festiwalami, gdy zgoda na wydzielenie ze wspólnej części miasteczka artystów strefy do ekskluzywnego użytku jednego zespołu być może pozwoli wygrać rywalizację z inną imprezą.
Groove Armada, jak pisaliśmy w poprzedniej notce, nie zamierzają więcej bawić się w koncertowanie w składzie live, więc może unikną kolejnych interakcji z Kings Of Leon, ale problem z tego powodu nie zniknie, bo przecież nie o konkretne zespoły tutaj chodzi.
Brakuje zdrowego rozsądku czy to znak czasów? A może jedno i drugie?
Całość powyższej historii, w tym także prywatna relacja Andy’ego z paru festiwali, na których grali tutaj. Polecamy w ogóle blog GA, strasznie fajnie się czyta niektóre historie z trasy, relacjonowane przez “insiderów”. Jest też trochę o Open’erze, naskrobali o nas zarówno SaintSaviour (wpis z 5 lipca) jak i Andy (wpis z 24 lipca). W zdecydowanie pozytywnym kontekście.
P.S. A w weekend startujemy z nowym cyklem notek. Ta tutaj jest już za długa, by powiedzieć coś więcej. Dowiecie się zatem, gdy cykl ruszy. Mamy nadzieję, że będzie interesujący.
Chcesz otrzymać informacje o zbliżającym się koncercie Absurdy festiwalowej rzeczywistości, czyli Kings Of Leon kontra reszta świata?
Wpisz swój email do newslettera.
Bilety na Absurdy festiwalowej rzeczywistości, czyli Kings Of Leon kontra reszta świata w sprzedaży. Bilety i karnety na news dostępne pod linkiem: Absurdy festiwalowej rzeczywistości, czyli Kings Of Leon kontra reszta świata.
BYŁEŚ JUŻ NA Absurdy festiwalowej rzeczywistości, czyli Kings Of Leon kontra reszta świata? OPISZ SWOJE WRAŻENIA W KOMENTARZU! WŚRÓD NAJCIEKAWSZYCH KOMENTUJĄYCH NA NASZYM SERWISIE ROZLOSOWUJEMY BILETY NA KONCERTY!
Sprawdź też